Jack & Elsa

Jack & Elsa
CZY DLA MIŁOŚCI SĄ W STANIE SIĘ POŚWIĘCIĆ ? CZY POTRAFIĄ KOCHAĆ ? CZY PRZETRWAJĄ ? MIŁOŚĆ ZWYCIĘŻY ŚMIERĆ ? UMRZEĆ ZA MIŁOŚĆ ?

Playlist

wtorek, 20 stycznia 2015

3. To nie koniec, lecz początek.

Rozdział 3. Mam nadzieję, że się spodoba =(  Miłego czytania
Przypominam o 1 blogu :  http://jelsaadresmojegonowegobloga.blogspot.com


Czas mijał, a więź między Jackiem, a Elsą zacieśniała się. Byli już nie tylko znajomymi, ale najlepszymi przyjaciółmi. Właśnie siedzieli razem z Lukiem na polanie, Elsa robiła jak zwykle wianki dla Emmy, a Jack i Luke śmiali się i coś tam szeptali. Dziewczyna nie słuchała, ale była ciekawa o czym tak  rozmawiali. Dotychczas rzadko się to zdarzało. Nie bardzo się lubili, ale teraz zdawało się jakby znaleźli wspólny język. Ostatnio bardzo dużo rozmawiali, bez żadnych sprzeczek, jak brat z bratem.  Właściwie cieszyła się z tego, wiedziała, że podoba się Lukowi, ale nie chciała być z nim bliżej niż dotychczas. Ale z Jackiem było inaczej. Totalnie był inny niż jego brat.
- Hej o czym tak gadacie ?  - postanowiła się tego dowiedzieć, bo zaczęło ją już to irytować.
- O ! Właściwie o niczym ważnym. Urządzamy coś na urodziny Jacka.
- O matko ! - Elsa przejechała sobie dłonią po twarzy. ( facepalm xD ) - To już jutro ! Jaka ja głupia ! Całkiem zapomniałam ! To twoje 18 urodziny !
- Hej hej ! Nie szkodzi. - Jack podniósł się z ziemi i spojrzał w jej oczy. Były przepełnione tymi iskierkami, które zapalały się tylko wtedy, gdy ona była w pobliżu. Złapał jej podbródek, tak by na niego spojrzała. - Nie szkodzi - Powtórzył.
- Nie chodzi mi o to. Ty nigdy nie zapomniałeś o moich urodzinach.
- Ej ! To nie znaczy, że jeśli ci się zdarzy to się obrażę. Wręcz przeciwnie. Jutro robimy imprezę. ( składającą się z instrumentów takich jak gitara czy choćby bębny, albo coś xD ) Byłoby miło gdybyś przyszła.
- Tak, chętnie. Ale muszę już iść... Do zobaczenia jutro ! - Przytuliła Luke, a Jaka pocałowała w policzek i już po chwili biegła jak oszalała w stronę wioski.
Luke przyglądał się z zaciekawieniem scenie , jaka się przed nim roztaczała. Każdy dotyk Jacka względem Elsy napełniał go rozpaczą i zazdrością, ale dopiero, gdy Elsa zetknęła wargi z policzkiem Jacka, wtedy poczuł wściekłość. Problem, że nie wiedział na kogo ta złość była skierowana. Z rezygnacją wrócił do rozmowy z Jackiem w sprawie przyjęcia.
---------------------------
Elsa biegła do wioski z prędkością geparda. Całkiem zapomniała ! Idiotka ! Właściwie minęły dopiero 2 lata odkąd się znają, ale jej zrobiło się głupio. Osiemnastka. To jedne z najważniejszych urodzin w życiu. Musiała mu coś kupić ! Ale co ? Nie miała pieniędzy. A przynajmniej na razie. Wszystkie oszczędności wzięła jej mama, która pojechała do jakiegoś innego miasta, w pilnej sprawie. Miała wrócić dopiero za parę dni, więc na wszelki wypadek wzięła sakiewkę z monetami, zostawiając córkom tyle pieniędzy, by wystarczyło na dogodne pożywienie. No właśnie ! To były pieniądze na jedzenie. Nie mogła ich zabrać ! Nie miała, żadnego pomysłu. No trudno.

To już dziś ! Właśnie dziś skończy 18 lat. Jack przeciągnął się na łóżku i powolnie się ubrał. Dopiero świtało, ale jeśli chciał, aby wszystko wypadło jak należy musiał się wziąć do pracy. Po ciężkim południu powoli wszyscy zaczęli się schodzić. Mimo iż Jack nie był bogaty, a wręcz przeciwnie to jednak jakimś cudem stać go  było na rzeczy związane z imprezą. Powoli się ściemniało, więc młody gospodarz zapalił pochodnie powbijane w ziemię. Rzeczywiście wszystko to było idealne, atmosfera była co najmniej czarująca i romantyczna. Zaraz ? romantyczna ? Tak tak. Jack specjalnie zapragnął takiego właśnie wyczynu z powodu pewnej osoby. Jakiej ? Pewnej blondynki, która zawróciła mu w głowie odkąd się tylko poznali, ale nie widział jej w tłumie zaproszonych gości. Trochę posmutniał, Miał jednak nadzieję, że przyjdzie, ale najwidoczniej przeliczył się ze swoimi uczuciami. Przedarł się przez tłum, a jego wzrok powędrował na pewną piękność. Elsa. A jednak przyszła. Czyli ona była tu cały czas, ale ukrywała się za tłumem ?
- Hej - Zająknęła się nieco. - Wybacz, ale nie mam nic dla ciebie...
- Nie szkodzi. - Jack z prędkością światła znalazł się przed nią patrząc w jej niebieskie oczy.
- Oprócz tego... - Zrozumiał, że przerwał jej wypowiedź, gdy wręczyła mu kilka złotych monet. Nie były to zwykłe monety. Za tyle pieniędzy można było kupić bardzo dużo żywności.
- Nie mogę ich wziąć. - Jack zaprzeczył, bo był pewny, że to są pieniądze przeznaczone na jedzenie dla niej i Anki.
- Spokojnie. - Elsa jakby wyczuwając myśli szatyna, lekko się uśmiechnęła. - Zarobiłam je. A teraz są twoje. I nie waż mi się ich nie przyjmować.
Jack widząc, że nie wygra tej wojny na spojrzenia, zgodził się i wrzucił monety do kieszeni spodni.
Po chwili zaciągnął ją w tłum gości. Dużo jeszcze rozmawiali, aż muzyka stała się powolna i wszyscy tańczyli teraz " wolnego ".
Jack zaprosił Elsę do tańca, a gdy ona podała mu dłoń, zaciągnął ją na sam środek " parkietu " :D i delikatnie ją obejmując, wtulił swoją twarz w jej włosy, mocno ją do siebie przytulając. Dziewczyna na szczęście nie miała zamiaru mu odmawiać i też się w niego wtuliła. Można by pomyśleć, że wtedy nic się nie liczyło, tylko oni. I tak było. Wtuleni w siebie kołysali się delikatnie, aż Jack rozpoczął rozmowę.
- Elso, dlaczego myślisz, że jestem zły, bo nie masz co mi dać ?
- No, sama nie wiem, tak mi trochę głupio i dziwnie. - Dziewczyna podniosła na niego wzrok zatapiając się w jego brązowych tęczówkach.
- Els, nie ważne jest to, co mi dasz. Ważne, że tu jesteś. - I już byli tak blisko siebie, stykali się prawie, aż nagle BUM, Elsa się opamiętała. Odsunęła się od niego, ale wciąż tkwiła w jego uścisku. Nie mogła do tego dopuścić. Nie teraz.
Po skończonej imprezie, blondynka nie chciała, by Jack ją odprowadzał. Sama wróciła, a zasypiając miała wyrzuty sumienia, że nie pozwoliła losowi na połączenie ich warg w gorącym pocałunku. Żałowała, ale lepiej by byli przyjaciółmi.
Kilka dni później szukała go po całej wiosce. Padał śnieg i był mróz, mimo wszystko chciała go zobaczyć, musiała mu wyjawić coś co dawno chciała mu powiedzieć. Znalazła go na pokrytej lodem rzece. Wyglądał jakby coś zgubił.
- Jack ? Co ty robisz ?
- Szukam.
- Ok, ale czego szukasz ?
- Ehh wczoraj byłem tu na łyżwach z Emmą i zgubiła tu lalkę, dlatego teraz jej szukam, bo ciągle o nią ryczy.
- Jack może jednak zejdziesz ? Wiesz lód nie jest jeszcze...
- Bez przesady, nic mi nie będzie.
- Jack ja mówię serio, nie żartuję, złaś bo zacznę naprawdę się martwić.
- Śnieżynko, co się może sta...
Nie dokończył bo usłyszał zgrzyt a w chwilę potem wpadł do lodowatej przerębli. Elsa widząc to głośno krzyknęła i bezlitośnie zaczęła krzyczeć o pomoc. W jednej chwili zjawił się Luke, a widząc przerażenie na twarzy dziewczyny domyślił się co się stało, widząc też, że Elsa już ściąga buty i chce skakać, ubiegł ją bojąc się o to co jej jeszcze strzeli do głowy. Szubko skoczył w miarę sił, za Jackiem wcześniej każąc jej sprowadzić pomoc. Posłuchała i pobiegła ile miała sił w nogach, ale gdy wróciła nie było jeszcze ani jednego z braci. W tym momencie jej świat się zawalił.
-----------------------
Starał się, bardzo się starał znaleźć w tych ciemnościach brata, ale nic nie widział. Luke czuł, że ma coraz mniej powietrza w płucach, ale widząc przed oczami twarz Elsy, całą mokrą od łez, bez zastanowienia popłynął głębiej. Nie mógł już się cofnąć było za późno. Ogarnęła go rozpacz, jego brat. Jack. Nie przybył na czas, by go uratować. Spojrzał na górę. Do dna było tak daleko. Wiedział, że nie da rady wypłynąć zanim w jego płucach zabraknie tchu. To koniec. Ani jeden z nich nie wróci do niej. Ani jeden nie będzie miał szansy kiedykolwiek z nią być. Poddał się. Jego myśli powędrowały do osób, które kochał najbardziej. Do Elsy, do Jacka, do Emmy i jego matki. Ogarnęła go ciemność. A po chwili stracił orientację i zanurzył się w mroku, ale nie w mroku wody, ale w mroku jakiegoś dziwnego piachu...
-----------------------
Elsa była bezradna. Cała wieś patrzyła na to. Z braku bezsilności opadła na ziemię, a z jej oczu popłynęły
łzy.  Za chwilę znalazła się obok niej Anka i jej matka. Skąd ona się tu wzięła ? Nie ważne. Teraz to już nic nie jest ważne. Jej świat legł w gruzach. Zabrał jej przyjaciela i chłopaka którego pokochała, z którym jeszcze tak niedawno tańczyła na jego osiemnastce, czuła bicie jego serca i ciepło ciała.

Wybudowano nagrobki dwóch " zmarłych" braci, mimo iż nikt tam nie leżał. Elsa przychodziła codziennie, codziennie składała nowe kwiaty. To już dwa lata odkąd to wydarzenie zabrało jej jakiekolwiek wspomnienia. Dziewczyna właśnie zaczęła 18 lat. Ten czas tak szybko leciał. Wróciła ze zrezygnowaniem  do domu na trudną rozmowę z rodzicielką.
- Elso, znów musimy się wyprowadzić.
- Co ? A niby dlaczego ?
- Elso, są rzeczy o których musisz wiedzieć.
- Jakie ? no pytam się jakie ? HMM ? Dlaczego ? Dlaczego muszę znów opuszczać wioskę którą tak ukochałam, człowieka który jest dla mnie światem.
- Elso, on nie żyje.
- Nie wierzę to rozumiesz ? Nie wierzę teraz i nie uwierzę już nigdy ! Jack musi żyć, ja czuję, że nie odszedł.
- Przykro mi, wiem, że ci jest ciężko, ale musimy się wynieść. Pozwól mi wszystko wytłumaczyć.
Chodzi o to, że wszystko zaczęło się od twojej babci. Uważano, że jest czarownicą, choć ona wolała nazywać siebie dobrą wróżką. Pewnego razu w naszej wiosce zjawił się obcy, ale nie był on do końca człowiekiem, był wampirem, twoja babka przeklnęła go, ale osłabiło ją to bardzo i nie uśmierciła go. Miał na imię Klaus i był jednym z pierwszych. Twoja babcia była jeszcze młoda, więc postanowiła wypić eliksir długowieczności, który dawał możliwość życia 500 lat bez starzenia się. Wiesz o co mi chodzi ? To znaczy, że jesteś śmiertelny, ale się nie starzejesz, byle jaka poważniejsza rana, może cię zabić. Niestety nie przewidziała tego, że może to przechodzić z pokolenia na pokolenie. Ja urodziłam się z takim darem, a klątwa odblokowała się, gdy miałam 20 lat.
- Czyli ile ty masz teraz lat ? - Przerażona Elsa wpatrywała się w matkę.
- Mam teraz 60 lat. Wyglądam na 40 a tak na serio mam 20 lat więcej. Cóż ty i Anna też jesteście obarczone klątwą. Twoja właśnie się wyzwala, teraz, gdy masz 18 lat i osiągnęłaś pełnoletność, Anna jeszcze ma czas.
- A-Ale ja nie chce !! Nie chce tyle żyć !!
- Spokojnie ! Nie jest to moja wina. Nie chciałam tego dla was. Ale właśnie z tego powodu musimy się wynieść. Nie mogą wiedzieć, że jesteśmy inne, bo jeśli się dowiedzą, czeka nas rychła śmierć. Dlatego właśnie się przenosiliśmy.
- Ale ja nie chcę zostawiać tego wszystkiego. Nie Jacka...
- Els, jeśli czujesz, że on żyje to dobrze, ale twój wybór. Nie chcę by ci się coś stało. Wrócimy tu jeszcze kiedyś. Obiecuję, ale teraz musimy odejść.
- Zgoda, ale pozwól mi jeszcze iść choć raz na...
- Dobrze idź, ale wróć za niedługo.
- Obiecuję.
Elsa udała się na cmentarz. Uklękła przed pustymi dwoma grobami, ale bardziej interesował ją ten grób, gdzie było wyryte Jack, choć ten drugi z imieniem Luke też był dla niej ważny. Wpatrywała sie jeszcze tak przez chwilę, aż w końcu zaczął padać deszcz. Krople deszczu skutecznie maskowały te krople spływające po twarzy blondynki. Wolnym ruchem skierowała się do wyjścia. Zanim jednak całkiem znikła za bramą, obróciła się i patrząc na nagrobek szepnęła.
- Wiem, że nie umarłeś, wiem, bo czuję. Wierzę w ciebie Jack. Ufam ci. Wiem, że kiedyś się jeszcze spotkamy. Wierzę w ciebie Jack, wierzę.
I wróciła, by wypełnić obietnicę złożoną matce.

niedziela, 18 stycznia 2015

2. Mocne, bardzo mocne przywiązanie.

Dzisiaj 2 rozdział :* Mam nadzieję, że się spodoba.
Przypominam o 1 blogu : http://jelsaadresmojegonowegobloga.blogspot.com
Pozdrawiam mroźnie :*


- Jack, Jack !!!  No błagam, znasz ją już 2 miesiące, a ja jej jeszcze nie widziałam. Błaaaagaam, zaprowadzisz mnie do niej ?
- No dobra, już dobra, ale nie mów nic Lukowi.
- Będę milczeć ! to kiedy idziemy ?
- Dzisiaj wieczorkiem.
Młodsza siostra Jacka od dwóch miesięcy zadręczała go pytaniami o  Elsę. Właściwie chciał pobyć z nią sam na sam, ale postanowił, że jeśli zabierze siostrę to ta da mu w końcu spokój, ale bał się, że Luke się dowie o jego nowej znajomej. Kim był Luke ? Luke Overland. Starszy brat Jacka, o 2 lata. 18 latek, był wierną kopią młodszego brata, z tą różnicą, że jego włosy były wręcz koloru szczerego złota, a oczy miał niebieskie. Zawsze lubił podrywać dziewczyny z wioski, ale nigdy się jeszcze nie zakochał. Zazwyczaj odbijał je bratu, który usilnie próbował znaleźć miłość swojego życia. Nie udawało mu się to tyle razy, że w końcu stał się miejscowym łobuziakiem. Jedyne co na razie kochał to jego rodzina i ZABAWA.
Uwielbiał stroić innym dowcipy, ale mimo wszystko, gdy trzeba było potrafił być odpowiedzialny i dorosły. Tak tak Jack był właśnie znany z swoich dowcipów. Ale teraz, gdy większość czasu spędzał poza domem z Elsą ( czasem też z Anką ) wszystko się zmieniło. Zaczął zupełnie inaczej się zachowywać. Zmienił się z dzieciaka na prawdziwego chłopaka. Pod kogo wpływem ? Pod wpływem Elsy. Mimo iż była młodsza od niego o 2 lata i miała dopiero 14 no prawie 15, to była całkiem dorosła jak na swój wiek. Jack starał się, by Luke nie dowiedział się o jego spotkaniach, bo bał się, że zainteresuje się blondynką, choć wątpił bo był od niej grubo starszy. Różnica pomiędzy Lukiem, a Elsą wynosiła 4 lata. To dużo. Ale jak na złość, idąc raz z Elsą wpadł na swojego brata.
- Jack, stary uważaj jak chodzisz brachu !
- Sorry Luke, nie zauważyłem. - Jack przeraził się, chciał jak najszybciej znaleźć się u celu swojej wędrówki.
- No no, a któż to kroczy u twego boku bracie ?
- Mam na imię Elsa, jeśli już ci o to chodzi. - Blondynka odrzekła sucho, ale widząc przyjazną minę Luka, jej ton trochę zelżał. - Od dwóch miesięcy tu mieszkam.
- To wszystko wyjaśnia. Wcześniej się tu nie widziałem. Muszę powiedzieć, że jesteś bardzo ładna. Miło mi rozmawiać z tak piękną dziewczyną.
- Dziękuję - Elsa zarumieniła się lekko, ale widząc dziwną minę Jacka już więcej nic nie dodała.
- Cóż muszę już lecieć. Emma chciała wyjść na spacer ze mną.
- Emma ? Siostra Jacka ?
- No tak, ona też jest moją siostrą. A ja i Jack jesteśmy braćmi. Nie mówił ci ?
- Nie wspominał. - Elsa spojrzała surowo na przyjaciela. - W każdym razie już wiem, dlaczego wyglądacie jak sobowtóry.
- Tylko, że ja jestem tym przystojniejszym sobowtórem. - Luke mrugnął do Elsy, zbywając zimne spojrzenie Jacka.
- Dobra dobra. Powiedz mamie, że wrócę późno.
- Okej tylko się nie zgub braciszku. Miło mi było cię poznać Elso. Mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi. - Mówiąc to ucałował delikatną dłoń dziewczyny.
- Z pewnością. - Elsa teraz miała jedną wielką wiśnię na twarzy. Nigdy w życiu, żaden chłopak jej tak nie traktował. A było wielu którym się podobała. Musiała przyznać, że brat jej przyjaciela jest przystojny i bardzo romantyczny. Boże o czym ona myślała !!!??? Przecież on nigdy nie zainteresuje się taką jak ona ! To miejscowy łamacz serc, a przynajmniej na takiego wyglądał. Mimo tego, że nie miał cudownych rzeczy, to niesamowicie przyciągał wzrok.
Jack widząc, że tworzą niesamowity kontakt wzrokowy, pociągnął przyjaciółkę za rękę i skierował się w stronę polany.
Będąc na niej Elsa odezwała się pierwszy raz odkąd pożegnali się z Lukiem.
- Twój brat wydaje się być bardzo fajny.
- Taaa.
- Dlaczego tak dziwnie mówisz ? O co chodzi ?
- Elso lepiej się z nim nie zadawaj. To łamacz serc. Nie daj się wciągnąć w jego gierki.
- Nie rozumiem o co ci chodzi. Przecież wydaje się być miły.
- Ja po prostu nie chcę byś później cierpiała. Jestem twoim przyjacielem ( chciał już powiedzieć chłopakiem, ale w porę się powstrzymał ) i bardzo mi na tobie zależy. Nie wydaje mi się, aby mój brat był spoko gościem.
- Dobra dobra. Zejdźmy już z tematu twojego brata. - Elsa na serio nie miała pojęcia, dlaczego Jack tak nagle się zmieszał. To nie było w jego stylu, ale nie chciała naciskać.
Jack wspiął się na drzewo i zerwał parę jabłek, a później leżał na trawie mając głowę na klanach Elsy i zajadając się jabłkami, śmiali się z rzeczy zwykłych i tych zupełnie dziwnych.
Rozmowa z czasem stawała się przybierać zupełnie inny temat, tak jakby przyjaciele byli pod wpływem alkoholu. Ale nie. To ich sama obecność dawała im odwagi. Nie zauważyli nawet, gdy na polankę przyszła młodsza siostra Jacka.
- Jack ?
Jack momentalnie zabrał głowę z kolan blondynki i podniósł się z ziemi.
- Emma ? Co ty tu ...
- O matko ! Ty jesteś Elsa ? - Zwróciła się do blondynki. - Jak miło mi cię poznać ! - po chwili już się do niej przytulała.
- O ! ty jesteś młodszą siostrą Jacka jak miewam.
- No tak to jest Emma. Bardzo chciała cię poznać. - Jack przeczesał włosy. Był zażenowany postawą swojej siostry, ale widząc na twarzy Elsy rozbawienie i szczery uśmiech, sam lekko się wykrzywił w wyrazie uśmiechu.
- Elso ! Słyszałam, że robisz świetne wianki. Nauczysz mnie ?
- No pewnie.
Resztę dnia spędzili na łące robiąc wianki i bawiąc się z Emmą w najlepsze. Kiedy wracali zrobiło się trochę zimno bo był już początek jesieni.
Emma szła dziarsko przed Jackiem i Elsą z rękami pełnymi wianków.
Blondynka zatrzęsła się pod wpływem zimnego powietrza, a Jack widząc to ściągnął swój brązowy płaszcz i zarzucił jej go na ramiona.
- Nie będzie ci zimno ?
- E tam. Przywykłem, a z resztą mi zimno nie przeszkadza. - Uśmiechnął się do niej ciepło, a dziewczyna poczuła jak jej policzki przybierają barwę dojrzałej wisienki. Jeśli chciał ją od teraz nazywać wisienką zamiast śnieżynką ( tak ją nazywa Jack od ich pierwszego spotkania ) to ma co do tego powody, bo na serio była czerwona, w duchu dziękowała, że jest już zmrok.
- Cóż, musisz bardzo kochać swoją siostrę, skoro tak bardzo dobrze się z nią dogadujesz.
- Tak, wiesz w zasadzie kto nie kocha swojej rodziny ?
- Wiesz, Anka często mnie wkurza, ale kocham ją bardzo.
- Więc masz już odpowiedź. - Jack wyglądał na rozbawionego czymś. - Poczekaj - Przystanął nie zważając na to, że siostra Jacka ich obserwuje. - Masz coś we włosach.
Zanurzył swoją dłoń w jej miękkie i cudownie pachnące włosy, a po chwili wyciągnął mały liść.
- Dziękuję - Teraz blondynka wyglądała jak śliwka. Skóra pod wpływem jego dotyku paliła, choć było zimno.
- Nie ma za co. Emmo chodź już. Mama będzie zła, że tak długo cię w domu nie ma.
- Ale ja nie chcę zostawiać Elsy ! - Mała wyglądała jakby miała się co najmniej rozpłakać.
- Hej Hej spokojnie. - Dziewczyna kucnęła przy Emmie. - Zobaczymy się jutro, a w najgorszym wypadku za kilka dni.
- Obiecujesz ?
- Tak. Przysięgam.
Dziewczynka objęła szyję blondynki i wyszeptała jej na ucho :
- Kocham cię Elso. Będziesz moją siostrzyczką ?
Elsę zapiekły oczy, ale nie pozwoliła na wydostanie się choćby łezki. Przytuliła ją mocniej i powiedziała :
- Oczywiście.
Po chwili Emma radosna jak zawsze grzecznie maszerowała w stronę domu trzymając za rękę Jacka.
Chłopak odwrócił się jeszcze, by zobaczyć blondynkę i ich spojrzenia się spotkały. Uśmiechnął się do niej i poruszył ustami. Elsa zrozumiała z tej mimiki tylko : Do zobaczenia jutro.
I Odszedł. Została sama przy wejściu do swojego domu. Dopiero teraz pozwoliła łzom wypłynąć. Emma, ona powiedziała, że ją kocha. Sama też musiała przyznać, że ta dziewczynka nie była już dla niej obojętna. Pokochała ją jak swoją młodszą siostrzyczkę choć nie tak bardzo jak Annę wystarczyło, by uśmiechnąć się szerzej.  Wróciła wciąż myśląc o Emmie, ale potem jej myśli ogarnął Jack. Ewidentnie po dzisiejszym dniu coś do niego poczuła, ciekawa była tylko co, ale nie zdawała sobie sprawy z tego, że dla chłopaka wokół którego krążą jej myśli też nie jest obojętna.
Jackson siedząc w pokoju z małą Emmą myślami był przy pewnej jasnowłosej piękności.
- Jack ?
- Tak ?
- Czy ty i Elsa jesteście parą ?
- Nie, dlaczego tak uważasz ?
- No bo widzę, że ci się podoba i coś do niej czujesz.
Jack był zdziwiony słowami 7 letniej siostry, ale w istocie miała rację. Po chwili usłyszał ponownie jej głos.
- Jeśli chcesz z nią być to powiedz jej, że ją kochasz.
-  Cóż jeśli o to chodzi Emmo to nie takie proste. Dorośniesz, zobaczysz.
- Ale zależy ci na niej ? - Mała nie odpuszczała.
- Tak zależy. Nawet nie wiesz jak bardzo.
 - Wydaje mi się, że ona też coś do ciebie czuje.
Jack nie wiedział czy rzeczywiście tak jest, ale po rozmowie z siostrą czuł się lepiej i dostał kolejną dawkę nadziei na to, że jednak może znalazł miłość. Przestał się już przejmować Lukiem, któremu Elsa też się spodobała. Z uśmiechem na ustach położył się spać. Tej nocy obydwoje mieli taki sam sen. Sen był taki, że obydwoje siedzieli na łące i śmiali się w najlepsze. A później w tym śnie nastąpił gorący pocałunek tej dwójki.
Śniąc obydwoje mieli wrażenie, że jest to bardzo realistycznie, bo mimo iż byli pogrążeni w świecie marzeń i odcięci od rzeczywistości, czuli na swoich wargach smak ich ust. To sprawiło, że w ich sercach zamieszkało coś co można nazwać bardzo bardzo bardzo bardzo i jeszcze 100 razy bardzo ( :P haha ) wielką sympatią. A może nawet czymś więcej ?

piątek, 16 stycznia 2015

Co w opowiadaniu ?

Może wam się wydać dziwne, że I rozdział toczy się w 1692 roku, ale wszystko po kolei.
W moim opowiadaniu, Elsa NIE ma mocy lodu ( na razie ) i żyje w czasach Jacka.
Pierwszych kilka rozdziałów będą właśnie w średniowieczu, ale już pozostałe będą toczyły się w naszych czasach. Jak to możliwe ? Normalnie. Elsa nie będzie się starzeć już w wieku 18 lat. Po prostu cierpliwość popłaca i już za niedługo się dowiecie jak co kiedy i jakim cudem. Przypominam o 1 moim blogu :*
Ściskam buziaki :*

1. Przyjaźń

Hejo :* To mój drugi blog o Jelsie i teraz będę prowadzić dwa opowiadania. Dlaczego tak ? a no dlatego, że po głowie wciąż mi chodzi pomysł na to drugie opowiadanie i przez to nie mogę się skupić na Jelsie w Hogwarcie.  Prowadząc dwa blogi będę miała większą wenę na jedno i na drugie opowiadanie. Rozdziały będą dodawane codziennie lub co 2 dni. Zapraszam też na mojego 1 bloga :
http://jelsaadresmojegonowegobloga.blogspot.com
A teraz zapraszam do 1 rozdziału  :*  Proszę o komentarze =)


Młoda dziewczyna szła właśnie z jedną wielką wyświechtaną torbą. Ale czy można nazwać to torbą ? Nie bardzo. Nawet był to kawałek brudnej szmaty zszytej tu i tam. Na jej pięknej młodej twarzy malowała się złość. Nie ma się co dziwić, bo odkąd tylko pamięta wiecznie razem z matką i o rok młodszą siostrą przeprowadzają się z miejsca na miejsce. Elsa. Tak właśnie ma na imię dziewczyna. 14 latka ma jasne, długie blond włosy, duże niebieskie oczy, piękną cerę i pełne usta. Można by przyznać, że jest za piękna jak na swój wiek, ale Elsa nie uważała wcale, aby była obdarzona urodą. Jej młodsza siostra ma na imię Anna. Ma rude włosy, oczy w tym samym odcieniu co jej siostra i mnóstwo piegów. Blondynka często się zastanawiała nad tym dlaczego ona ma blond włosy, jej siostra jest ruda, a jej mama jest szatynką. Dziwne, ale prawdziwe. Być może to dlatego, że nie znała swojego ojca. No w każdym razie nie ważne. Dziewczyna nie zamierzała zaprzątać sobie głowy takimi bzdurami. Jest 1692 rok. Bieda panuje, a zaraza i choroba roznoszą się, choć może z dala od miejsc w których dotychczas mieszkała. Właśnie znów zmieniali miejsce swojego pobytu, ale tym razem mieli się osiedlić już na dobre kilka lat. Okazało się, że jej nowy dom to zabita deskami chatka ( dosyć duża jak na tamte czasy ). Było w niej dwa pokoje i izba. Tyle wystarczyło. A dokąd się przenieśli ? Do Burgess. Wioska ta była miejscem w którym się narodziła i wychowywała przez 4 lata, zanim pierwszy raz się wyprowadzili.  Mimo złudzeń rodzina Elsy nie była taka biedna. W przeciwieństwie do innych, stać ich było na ciepłe ubrania i buty oraz na żywność między innymi na chleb, dosyć rzadki ser i parę owoców. Mleka na przykład nie musieli zakupywać, bo posiadali krowę i konia. Po za wszystkim jej matka miała pewne kontakty z samym królem, właściwie można było zobaczyć, że jeszcze kilka lat temu, Joseline ( mama Elsy i Anny ) bardzo podobała się młodemu monarchie i gdyby tylko ich matka zgodziła się wyjść za niego za mąż teraz byłyby księżniczkami, ale Joseline nie miała takich planów, wykręcając się miłością do zmarłego męża. Jej córki wcale nie miały jej tego za złe, były dumnie i szczęśliwe, że ich matka nawet po śmierci ich ojca nie przestała go kochać. Tak czy siak mama Elsy wiele jej opowiadała, o tym miejscu. To jej rodzinne miasteczko i właśnie w nim mieszkało dosyć dużo pokoleń jej przodków. Gdy wszystkie niezbędne rzeczy były już w domu, a nie było ich wiele, matka Anki i Elsy zaplanowała, że w najbliższym czasie pójdą na pobliski cmentarz, odwiedzić zmarłą rodzinę, a jak na razie kazała im się oswoić z tym miejscem. Anka oczywiście zawsze pełna energii pobiegła od razu zwiedzać zabite dechami miasteczko, choć trzeba było przyznać, że krajobraz był piękny. Nie było jeszcze nawet południa, bo słońce na to nie wskazywało, więc blondynka postanowiła iść na pobliską polanę zaraz przy skraju lasu. Wchodząc, nie wiedziała, że zaraz odbierze jej dech w piersiach. Mnóstwo pięknych kwiatów i ten cudowny zapach ... Idąc dalej natknęła się na koniec tej pięknej łąki, ale dotarła na skraj urwiska. Mimo wysokości była zachwycona widokiem. Stąd widziała całe Burgess i pobliski las otaczający to miejsce, no i zamek. Postanowiła na chwilę zostać i porobić wianki. Właściwie na tym też się bogacili. Elsa w wolnych chwilach robiła wianki, a jej mama później je sprzedawała, a teraz wygląda na to, że ich sytuacja społeczna poprawi się i to bez tego. Zrobiła parę wianków po pierwsze z nudów a po drugie jeśli mają iść na cmentarz to może jakiegoś wianka nie zaszkodzi położyć na grób. Skończyła właśnie robić 4 wianek i biorąc je ostrożnie do koszyka, tak by się nie rozwaliły, skierowała się w drogę powrotną.
~~~~~~~~~~~~~~~
Młody chłopak szedł w stronę sadu, bo obiecał swojej siostrze, że przyniesie do domu kilka jabłek. Chłopak miał ciemne włosy, brązowe, bystre oczy, a ubrany był jak na biednego chłopca przystało. Nosił białą bluzę z ciemną kataną i brązowe spodnie wiązane w łydkach, a do tego nie posiadał butów. Był to bardzo znany i przez wszystkich lubiany Jack Overland. A właściwie Jackson Overland. 16 letni syn Isabelle i Petera oraz brat Emmy, małej uroczej dziewczynki, do bólu przypominającej swojego brata. Właśnie zamierzał wejść w jedną z bocznych ulic miasteczka, gdy nagle na kogoś wpadł. Poszkodowany upadł na ziemię, a sądząc po wyglądzie mógł z pewnością poznać iż była to dziewczyna. Jack ( tak będę go nazywać bo Jackson jakoś tak nie pasuje :P ) zażenowany wyciągnął rękę w jej stronę w geście pomocy. Dziewczyna ujęła ją, a wstając spod kaptura wypadły długie, lekko falowane blond włosy. Ściągnęła okrycie głowy i Jack mógł zobaczyć ją w okazałości. Miała duże niebieskie oczy i delikatne rysy twarzy. Wyglądała na 14/15 lat, ale chłopakowi bardzo się spodobała. Musiał przyznać, że była ładna, ale coś się nie zgadzało. Nie widział jej nigdy wcześniej, a znał tu praktycznie wszystkich. Puszczając jej delikatną dłoń spytał :
- Wszystko w porządku ? Przepraszam nie zauważyłem cię, wybacz.
- Tak tak nic się nie stało, w porządku jest. - Miała aksamitny głos, a jej twarz wykrzywiła się w wyrazie uśmiechu.
Jack pozbierał leżące wciąż na ziemi wianki i podał dziewczynie.
- Robisz wianki ?
- Tak a co ?
- Są piękne, mojej młodszej siostrze na pewno by się spodobały, uwielbia takie rzeczy.
- A jak ma na imię ?
- Emma, a właśnie, gdzie moje maniery. Jestem Jackson Overland, ale zdrabniają moje imię na Jack.
- Miło mi Jack. Ja jestem Elsa.
- Piękne imię. - Dziewczyna lekko się zarumieniła. - Wybacz, ale nie widziałem cię tu nigdy wcześniej.
- Aaa to pewnie dlatego, że się wprowadziliśmy dopiero, w prawdzie wychowywałam się tu 10 lat temu, ale czas szybko płynie.
- Tak bardzo. Mogę cię odprowadzić do domu ? Wiesz w ramach szczerych przeprosin. - Jack tak na serio chciał sprawdzić gdzie mieszka, by znów móc ją spotkać. To mała wioska trafi bez problemu.
- Jeśli chcesz to możesz.
- Świetnie
Jack razem z nową znajomą skierowali się w stronę domu blondynki. Nie spodziewał się, że jego dom w porównaniu z jej mieszkaniem okaże się zwykłym pobojowiskiem. Była na pewno bogatsza, aż mu się wstyd zrobiło, ale dziewczyna zdawała się nie brać pod uwagę jego wyglądu. Rozmawiało im się bardzo dobrze i znaleźli wspólny język. Jack pożegnał się z Elsą umawiając się, że jeszcze za tydzień się spotkają.
Elsa wchodząc do domu wiedziała, że Anka, która oczywiście wszystko widziała natychmiast zacznie wypytywać o fakty. Blondynka opowiedziała jej zdarzenie, a Anka zaczęła mamrotać, że to na 100 % jej bratnia dusza. Fakt faktem Elsę śmieszyło, że Anka zawsze wszystko bierze za bardzo do siebie. Wieczorem myślała o Jacku. A co jeśli to może być początek wielkiej przyjaźni ?
Jack natomiast myślał o dziewczynie. Była ładna i spodobała się mu. Polubił ją i cieszył go fakt, że nie obchodziło jej to, że jest biedniejszy od niej. Wcześniej jeszcze opowiedział o niej siostrze, która zaczęła wręcz błagać  brata, by mogła ją poznać. Zgodził się. Z uśmiechem na ustach obydwoje zasnęli nie wiedząc jeszcze o tym, że ich historia właśnie się zaczęła.